Pismo Polakow na Florydzie
Niech wróca te lata szalone

       Na stronie interentowej  Rock.mocny.com  czytamy: "(…)Rok 1965 to najbardziej pracowity okres w karierze Niebiesko-Czarnych. Grupa zarejestrowala wówczas dla radia ponad 30 utworów, z których wiele nigdy nie doczekalo sie publikacji plytowej. Podczas III KFPP w Opolu wyrózniono W. Korde i P. Janczerskiego. ( ...) . Od lipca 1965 r. do wrzesnia 1966 r. w zespole spiewala takze Irena Wierzbicka. Grupa odbyla trasy koncertowe po Wegrzech i Jugoslawii oraz wziela udzial w filmie "Mocne uderzenie" (rez. Jerzy Passendorfer, prem. 23. 03. 1967). W filmie Niebiesko-Czarni wykonywali utwory: m.in"Nie pukaj do moich drzwi", "Kolorowa piosenka".

       Dzis, gdy siedze naprzeciwko p. Ireny Wierzbickiej, w przyciemnionym wnetrzu barowej Sali w Polskim Centrum, az chce mi sie krzyknac z wrazenia:
       -Pani Ireno, i jak bylo, gdy spiewala Pani u boku  tak znanych muzyków?!"
       - Bylo wspaniale. Bylam mlodziutka, mialam 16 lat, spiewalam w szkole, a potem w domu kultury, a potem cala grupa pojechalismy na Konkurs Mlodych Talentów do Tczewa i ja wygralam.  Na tym konkursie zainteresowali sie mna Niebiesko-Czarni. Przyjechali do mojego domu, a ja widzac Czeska Niemena stojacego w drzwiach, az usiadlam z wrazenia. I tak sie zaczelo.
       - Jak to wplynelo na Pani kariere, czy zabrali Pania ze soba "w swiat"?
       -Tak, koncertowalam z nimi ale tylko i wylacznie jak mialam wakacje, bo musialam skonczyc liceum. Oczywiscie  mialam tez  wielkie problemy w szkole. Jak skonczylam ture z Niebiesko-Czarnymi i na drugi dzien poszlam do szkoly - kierownik mnie wzywa i mówi : -Wierzbicka, a kto ci kazal spiewac z Szaro-Zielonymi?
       -Panie dyrektorze, Niebiesko-Czarnymi...  -Mniejsza o kolory - on na to. Tego nie zapomne do konca zycia. Dyrektor juz nie zyje, ale kiedy konczylam szkole, wreczajac mi swiadectwo powiedzial: -teraz to juz mozesz spiewac, a ja mu na to, ze - teraz to ja juz sie nikogo nie bede pytala o pozwolenie. Spiewalam 2 lata z Niebiesko- Czarnymi, a gdy zdalam mature  nakrecilismy film "Mocne uderzenie", w którym spiewalismy,  wtedy  dostalam wiele propozycji. To byly piekne lata, potem wyjazdy zagraniczne - bylam nawet w Iranie, ale ten jeden raz mi wystarczy- smieje sie pani Irena.
       - Czy Pani spiewanie to talent wrodzony?
       - Wydaje mi sie, ze tak, bo pamietam, kiedy byalam mala dziewczynka mama wolala mnie zawsze gdy byli goscie:  -Irka zaspiewaj cos-, a ja uciekalam i nie chcialam, bo ciagle spiewalam jedna piosenke "W starych nutach babuni",  bo tylko to pamietalam. Potem spiewalam w szkole, klubie, zespolach - jako solistka. Nalezalam do PAGART-u i udzial w trasch koncertowych zespolów byl chlebem powszednim. Bylo bardzo fajnie.
       -Bylo bardzo fajnie, az przyjechala Pani do Ameryki...
       -No jakby to powiedziec: "ugrzezlam tu na dobre".  Przyjechalam do Ameryki z Januszem Poplawskim, kierownikiem zespolu Niebiesko-Czarni.  Gralismy 3 miesiace w Chicago, potem pojechalismy do New Jersey i po kilku miesiacach poznalam swojego meza i tak juz zostalam.
       - Czy tutaj tez to byla taka przygoda,  jak w Polsce z muzyka i spiewem?
       -Nie, w Polsce ja zarabialam pieniadze, to byla praca codzienna zarówno na koncertach w kraju, jak i za granicami Polski. W Ameryce z muzyki sie nie utrzyma, wiec pracuje na rachunki, a spiewam dla przyjemnosci, choc nie ukrywam, ze ciesze sie, jak zaplaca mi choc za benzyne.
       - Za chwile rozpocznie Pani swój wystep. Skad pomysl na "Szalone lata..."?
       -Wymyslilam te impreze -  i to bardzo szybko, bo mialam tylko 2 tyg. na wymyslenie - i zatytulowalam ja "Niech wróca te lata szalone". Wiekszosc z nas jest w takim wieku, ze chcialo by sie jeszcze poszalec. Moze nie az tak, jak 30 lat temu, ale chcialabym w tym programie wrócic do dawnych piosenek,  które przypominaja nam te szalone, piekne lata, bo dawniej - te nasze lata- byly piekeniejsze niz naszych równolatków w tej chwili
       -Czy to beda piosenki polskie?
       -Tylko polskie. Bedzie  tytulowa "Niech wróca te lata szalone" i m.in  "Kasztany, Jak szybko mijaja chwile, Prywatki" - oj chodzilo sie sie na te prywatki, chodzilo - "Puste koperty, Tyle slonca w calym miescie,  By cos zostalo z tamtych dni" i wiele innych.
       -Czy Pani sama przygotowywala program?
       - Tak sama i gdybym miala wiecej czasu, przygotowalabym sie lepiej.
       -A czemu to tak wyszlo, ze "nie mialam czasu"
       -Bedac dyplomatka powiem, ze "tak wyszlo" a jak nie bede dypolomatka - to...nic nie powiem.:)
       - Spiewa Pani wiele lat w Polskim Centrum w Clearwater...
       - Od 1995 roku, od otwarcia Polskiego Centrum.
       - Jak sie Pani tu znalazla?
       - Przeprowadzilam sie z NJ i przez  rok nie moglam sie odnalezc. Caly czas chcialam spiewac, ale nikogo nie znalam. Przypadkowo dostalam biuletyn Klubu Polonia z St. Petersburga i przeczytalam, ze Robert Kaluzynski stroi pianina, a ja mialam wlasnie takie w domu, wymagajace strojenia. Zadzwonilam, pogadalismy i tak sie zaczelo.
       - Czy pianino w takim razie jeszcze gra?
       - Tak, jeszcze cale szczescie gra. Przylgnelam do Centrum z grupa innych artystów i bylo fajnie. Nie zaluje tych lat. Sa tu ludzie, z którymi mozna robic duzo fajnych imprez, co ma wielkie odzwierciedlenie w przeszlosci, za kadencji poprzednich prezesów Klubu Centrum. 
       - Jakie ma zatem Pani plany na przyszlosc?
       - W tym roku to chyba jest mój ostatni wystep.
       - A czemu tak?
       - Wladze "wyzsze"  tak zadecydowaly, nie dopuszcza juz mnie do glosu i do mikrofonu, bo ponoc za duzo wyspiewalam godzin w tym roku. Co bedzie dalej - zobaczymy. Przy okazji chce bardzo podziekowac wszystkim moim przyjaciolom, fanom, calej Polonii za Wasze wsparcie oraz zyczyc wspólnych, wesolych  zabaw w najblizszej przyszlosci i ...niech w koncu wróca te lata szalone!

Rozmawiala Joanna Zielinska

W Sali barowej PC w Clearwater,  6 pazdziernika  br. na imprezie  przygotowanej przez p.Irene Wierzbicka "Niech wróca te lata szalone" bawilo sie ponad 60 osób.
Wraz z piosenkami  wrócily wspomnienia z okresu mlodosci -  prywatki,wspólne wyprawy, pierwsze randki ....to byly czasy!
Spiewajac piosenke  pt."Przynosze tobie 7 czerwonych róz" p. Irena wreczala  gosciom czerwone róze, zapraszajac ich tym milym gestem do tanca. Kolacje na ten wieczór przygotowala p.A. Hubska, przy biletach wstepu pracowal jak zwykle sumiennie Artur Kalata.
Dzieki sporej grupie gosci, która przyprowadzila ze soba p.Lucyna Banasiak wszyscy  swietnie sie bawili, a dzieki loterii fantowej przeprowadzonej przez  p.Lucyne Bil i Artura Kalate wracali do domu z nagrodami!