Pismo Polakow na Florydzie
Abecadlo zycia zdrowego, czyli
Cóz to znaczy kochac siebie?

       Nie sposób mówic o zdrowiu, pominawszy tak istotna dla niego kwestie. Pytanie to zadaje nieustannie tak moim pacjentom, jak równiez uczestnikom spotkan i warsztatów, które odbywaja sie pod auspicjami Centrum Odnowy, Budowy i Kreacji "Vega". Nieporozumienie, które milosc wlasna identyfikuje z egoizmem zmotywowalo mnie do podzielenia sie moimi spostrzezeniami na ten temat.
       O milosci pisze sie wiele. W naszym obszarze kulturowym najczesciej identyfikujemy to uczucie z obecnoscia drugiego czlowieka, ale juz w ewangelii podkresla sie wage milosci wlasnej w slowach "kochaj blizniego swego, jak Siebie Samego".
Moi rozmówcy czesto twierdza, ze kochaja siebie wskazujac na osiagniete dobra materialne, atrakcyjna prace, dobre uklady towarzyskie itp.
       Na pytanie, czy ODCZUWAJA milosc do siebie nierzadko patrza na mnie ze zdumieniem. Myslenie o tym, ze sie kocha, a odczuwanie milosci, to nie to samo. Nie musze wyszczególniac, do czego jest zdolna kochajaca istota. Nie istnieja dla niej przeszkody, gdy jakiekolwiek zagrozenie pojawia sie na horyzoncie obiektu jej uczucia. Mysli i dziala blyskawicznie. Ale spróbujmy przeanalizowac jej stosunek do samej siebie.
       Zanim choroba zaatakuje czlowieka, cialo wysyla sygnaly w postaci zlego samopoczucia, tak w sensie doznan emocjonalnych, jak i dolegliwosci fizycznych. Najczesciej nie przywiazujemy do tego wagi, tlumiac owe sygnaly na wszelkie mozliwe sposoby (kawa, tabletki przeciwbólowe itp.). Zauwazamy siebie nierzadko dopiero wtedy, gdy owe niewinne dolegliwosci zamienia sie w powazne schorzenia.
       Dlaczego zycie drugiego czlowieka jest dla nas wazniejsze od naszego wlasnego?
       Dlaczego cierpimy, gdy osoba ukochana opuszcza nasze progi?
       Czy uzaleznianie wlasnego zycia od innych jest najlepsza recepta na zdrowe zycie?
       Zanim udzielimy sobie odpowiedzi na pytanie: cóz to znaczy kochac siebie, dobrze byloby przeanalizowac swoje zycie pod katem postawionych powyzej pytan, gdyz tworzenie zdrowego spelnionego zycia jest integralnie zwiazane z miloscia wlasna.
       W ramach prowadzonych przeze mnie warsztatów rzucam trzy pytania i prosze uczestników o ustosunkowanie sie do nich:
1. Co to znaczy kochac siebie na poziomie ciala fizycznego?
2. Co to znaczy kochac siebie na poziomie emocjonalnego wymiaru zycia?
3. Co to znaczy kochac siebie na poziomie naszych mysli?
       Czasami rozszerzam pytania o aspekt duchowej milosci, ale tu poprzestane na w/w.
       Nierzadko zdarza sie, ze uczestnicy postrzegaja siebie jedynie w wymiarze fizycznym wlasnego istnienia nie zauwazajac pozostalych, choc oficjalna medycyna podkresla udzial negatywnych emocji w powstawaniu chorób (choroba nadcisnieniowa, choroba wrzodowa dwunastnicy i inne).
       Na temat twórczej roli mysli równiez i w tym aspekcie zycia rzadko sie wspomina, a przeciez zanim cokolwiek pojawi sie w wymiarze fizycznym, najpierw jest zamyslem w glowie czlowieka. Jakie mysli goja nasze rany, a które je tworza, moze kazdy przekonac sie sam. Czy potrafimy kontrolowac nasze mysli, usuwajac te, od których moga rozpoczac sie nasze zawirowania zyciowe? To trudne zadanie, jezeli nie potrafimy pracowac z uwalnianiem negatywnych emocji, które z jednej strony pojawiaja sie w nastepstwie negatywnego myslenia, z drugiej zas wplywaja na powstawanie mysli w oparciu o nie.
       Zyczac Panstwu wszelkiego spelnienia, goraco zachecam do poszukiwania odpowiedzi w sobie, bo ksiega madrosci znajduje sie w nas.

Teresa Zalewska