Pismo Polakow na Florydzie
Chca aresztowac Busha
Podczas siedmioletniego urzedowania w Bialym Domu, prezydent Bush odwiedzil wszystkie stany USA - z wyjatkiem Vermont. I slusznie. Nie jest tu mile widziany ani on ani wiceprezydent Cheney.
Ostatnio miasto Battleboro w stanie Vermont (ok. 13,000 mieszkancow) wnosi petycje na posiedzenie rady miejskiej, ktore odbedzie sie w marcu 2008, domagajacej sie aresztowania prezydenta i wiceprezydenta za zbrodnie wojenne, jezeli pojawia sie w granicach miasta.
"Ta petycja jest tak radykalna jak Deklaracja Niepodleglosci i opiera sie na tradycji powolujaca uniwersalna jurysdykcje, gdy rzad nie wykonuje tego co powinien - twierdzi Kurt Daims, emerytowany mechanik w Battleboro, ktory stoi na czele ruchu domagajacego sie aresztowania Busha i Cheneya.
"Mamy pelne prawo na wydanie nakazu aresztowania, postawienia przed sad, wtracenia do wiazienia za pogwalcenie prawa i dokonywania wszystkich aktow, ktore Niezalezna Jurysdykcja ma prawo czynic" - stwierdza dokument, ktory wymaga 1,000 podpisow, aby uchwala zostala przeglosowana.
Dokument stawia przed mieszkancami miasta zasadnicze pytanie: "Czy rada wyborcza ma poinstruowac prokuratora generalnego stanu do wydania nakazu aresztowania prezydenta Busha i wiceprezydenta Cheneya za wykroczenia przeciw naszej Konstytucji, i opublikowania tego nakazu w innych miejscowosciach?"
Vermont nie zgadza sie z polityka Bialego Domu, a szczegzlnie jezeli chodzi o wojne w Iraku i w marcu br. Senat stanu wydal uchwale wzywajaca do postawienia w stan oskarzenia (impeachment) prezydenta za wojne w Iraku. Demonstracje antywojenne w tym stanie sa na porzadku dziennym.