Polskosc zaczyna sie od rodzinnego domu
Ciag dalszy...
- Co zatem sklonilo Pania do przyjazdu na Floryde? Czy przestala Pani lubic zimy w Chicago?
- Przyjechalismy na Floryde, bo takie bylo postanowienie mojego meza gdy juz pójdzie na emeryture. Podrózowalismy po Florydzie w poszukiwaniu miejsca, gdzie bysmy sie przeprowadzili. Zauroczylo mnie miasteczko Tarpon Springs i tu sie osiedlilismy. Nie mielismy zadnych znajomych. Poszlam do pracy, w tym czasie Bartek skonczyl liceum a potem Uniwersity of Central Florida w Orlando, który ukonczyl z tytulem bachelor Fine Arts Graphics Designes. A ja w dalszym ciagu rozgladalam sie za praca z mlodzieza. I tak trafilam do polskiej szkólki w Tarpon Springs, gdzie uczylam kilka lat z przerwami. W 2003 roku zakonczylam prace i zainteresowalam sie Polskim Centrum. Poznalam pierwszych artystów - Irene Wierzbicka i Roberta Kaluzynskiego.
- Czy to oni ukierunkowali Pania na zalozenie dzieciecego zespolu?
- Nie, pewnie Pania zaskocze, ale pomysl stworzenia mlodziezowej grupy artystycznej wyszedl od rodzica - p. Agnieszki Bak, która ma dwie córki - Asie i Monike. Byly juz za duze do sobotniej szkólki a p. Agnieszka bardzo chciala, by jej dzieci kontynuowaly nauke polskich tradycji ludowych. Powiedziala do mnie: "Lucyna , trzeba cos zrobic dla tych dzieci, które sa za duze do soboteniej szkólki, moze jakis zespól przy Polskim Centrum?". Podjelam ten pomysl od razu i zaczelam sie orientowac, ile to bym miala dzieci. Zebralam chyba wtedy 7, no i pojawilo sie pytanie: a gdzie bedziemy cwiczyc? Oczywiste bylo, ze w Polskim Centrum, ale okazalo sie, ze nie bylo to takie proste wtedy. W koncu przy wstawiennictwie m.in. p. Kaluzynskiego dostalismy pismo od ówczesnego prezesa A. Glowackiego, ze zezwala nam na próby w Centrum. Problem byl tylko, kto bedzie przyjezdzal otwierac sale. Zapisalam sie wiac do Zarzadu PC, bo tylko taka osoba mogla miec klucze do klubu i problem zostal rozwiazany. Od marca 2004 roku w piatki zaczely sie próby przy akompaniamencie p. Kaluzynskiego, którego dzieci bardzo polubily. Pierwszy wystep Wesolej 13 odbyl sie w Klubie Polonia Inc, bo w Polskim Centrum nie pozwolono nam wtedy wystapic. Natomiast pierwszy wystep w PC odbyl sie na Halloween, dzieki pp. Nowickim, którzy po pokazaniu albumu ze zdjeciami z wystepu w Polonii przekonali sie, ze warto ten zespól zaprezentowac na scenie PC. Potem byly dozynki, koledy i nareszcie ciezka praca dzieci zostala doceniona przez cala Polonie.
- Skad nazwa zespolu Wesola 13?
- Kiedy zespól powstal przez dlugi czas bylo w nim 13 dzieci. Wiec powstala nazwa Wesola 13, ale teraz mam juz 26 dzieci w wieku od 6 do 18 lat.
- Czy ma Pani oparcie w rodzicach?
- O tak, wielkie. Pomagaja w utrzymaniu dyscypliny, przygotowuja stroje dla dzieci. Musze powiedziec, ze nie mamy zadnego stalego finansowego wsparcia od nikogo. Kupujemy dodatki do strojów w Dollar Store, zeby bylo jak najtaniej, czesto za wlasne pieniadze. Gdy dzieci wystepuja, dostaja pizze od Centrum. Raz p. Damszel, który nie byl jeszcze wtedy prezesem PC, ufundowal 20 kuponów na wymiane oleju w samochodzie. Dochód z tych biletów, a bylo to $227, byl wiekim zastrzykiem finansowym dla Wesolej 13. Mielismy na wode czy extra pizze dla dzieci na próbach, które trwaja czasem ponad 2 godziny. Niestety, mimo ze jestesmy grupa dzialajaca przy Polskim Centrum, nie mamy jak do tej pory nawet minimalnego funduszu - jak np. druzyna sportowa przy PC, ale miejmy nadzieje, ze i to uda sie szczesliwie zalatwic, chocby po to, by ta mlodziez kiedys wrócila do Centrum i chciala dzialac dla kolejnych pokolen Polaków. Dzieci daja z siebie naprawde wszystko przy pracy nad programami. Chca spiewac, tanczyc, deklamowac, chca brac udzial w powazniejszych przedsiewzieciach, gdzie by mogly popisac sie solo swoimi umiejetnosciami. Nie jest to latwe, by pogodzic wszystko. Chcialabym, by bylo widoczne, ze dzieci z Wesolej 13 sa wazne w naszym polskim spoleczenstwie, bo przeciez maja takze swoje osiagniecia w amerykanskich szkolach i dla niektórych mogloby to wystarczyc. A one sa bardzo ambitne i szczerze ufaja, ze to co robia by zachwycic Polonie, jest doceniane przez dorosla publicznosc. Nawet te dzieci, które odeszly na studia chca niejednokrotnie uczestniczyc w jakichs wystepach. Ma to wielkie znaczenie dla nich.
- Czy wychowanie dzieci w srodowisku polsko-amerykanskiem jest trudne?
- Jest to ogromnie szerokie pojecie. Wychowanie to najwiekszy dar jakim rodzice moga obdarzyc swoje dzieci i niezawodna "polisa na przyszlosc". Wielu rodziców dzieli sie ze mna watpliwosciami na temat sensu szlachetnego wychowania dzieci w takim spoleczenstwie, w którym coraz wiecej jest przemocy i cynizmu. Nie mozna opierac sie na tzw. modnym teraz "wychowaniu bezstresowym", bo wówczas na uboczu stoja takie wartosci jak: dobro, prawda, piekno, odpowiedzialnosc i obowiazkowosc. Nauczanie i wychowanie to nie tylko odpowiednie wiadomosci i umiejetnosci jezykowe, ale wlasciwy rozwój emocjonalny dziecka, a w tutejszym srodowisku: kultura bycia, wiedza o tradycjach i kulturze Polski, otwartosc na potrzeby drugiego czlowieka itp. Nasze dzieci to mlode istoty znajdujace sie w okresie ksztaltowania osobowosci i tu Szkoly Polskie, kólka zainteresowan, artystyczne grupy mlodziezowe (typu "Wesola 13"), mlodziezowe dyskoteki, kluby polonijne pomagaja w tym trudnym procesie zdobywania praktycznej wiedzy jezykowej, nowych doswiadczen, obcowanie w gronie nowych przyjaciól, et cetera. Wszystko to pomoze naszemu dziecku realizowac wlasne "Ja" w srodowisku polsko-amerykanskim, pomoze w uzyskaniu lepszego startu zyciowego, co czynic ich bedzie dumnymi Polakami. Mysle, ze powinno sie przygotowac nasze dzieci tak, aby umialy poradzic sobie tutaj w Ameryce, a takze w Polsce.
- Jakie znaczenie ma dla Pani rodzina"?
- Rodzina jest dla mnie najwazniejszym elementem mojego zycia. Rodzice, dzieci, dom. Ja bylam tak wychowana, ze dom byl najwazniejszy, a w domu stól, bo laczyl nas przy posilku. Rodzina to nie tylko pokrewienstwo krwi, rodzina to najwazniejsze uczucia, milosc, przyjazn, szacunek, poczucie bezpieczenstwa, i chec dawania, pomagania sobie wzajemnie. Moja rodzina sklada sie z 5 osob, prócz mnie i meza jest mój syn Bartek, jego zona Mirella i oczywiscie nasze oczko w glowie, ukochana wnusia Scarlett - Krina. Dzieki wnuczce, która bawie niemal caly tydzien nasze zycie stale wypelnione jest radoscia i smiechem. Ciesze sie, ze moge pomagac dzieciom a jednoczesnie ksztalcic te mala istotke. Chcialabym móc przekazac jej wszystkie wartosci, jakie uwazam w zyciu za najwazniejsze. Mam tez wielka grupe przyjaciól, którzy przyjechali na Floryde z Chicago i osiedlili sie niemal na wyciagniecie reki. Spotykamy sie na róznych prywatnych imprezach, gramy, spiewamy, bawimy sie wiedzac, ze mozemy liczyc zawsze na siebie.
- Jak godzi Pani zycie rodzinne z praca spoleczna?
- Maz jest bardzo tolerancyjny, mam wielkie wsparcie od niego. Cala rodzina popiera mnie i kiedy moga uczestnicza we wszystkich wystepach. Wiedza, ze kocham ludzi, cale swoje zycie bylam nimi otoczona. Ja lubie pomagac innym, czuje wtedy, ze realizuje jakas czesc siebie. Mam to chyba po mamie, która takze lubila pomagac ludziom i nas tego nauczyla. Wesola 13 to dla mnie prawdziwe wyzwanie, chec spelnienia pragnien polskich rodziców i po czesci moja samorealizacja. Te dzieci sa dla mnie jak artystyczna rodzina.
- Czy ma Pani w planach jeszcze jakies przedsiewziecia?
- Lapie sie na tym, ze jeszcze bym chciala zrobic wiele rzeczy, które uwazam za potrzebne, np. taki podrecznik, skrypt programów okolicznosciowych przystosowanych dla dzieci zyjacych tutaj, podkreslajacy polskie akcenty. Poprzez Wesola 13-tke wiem, które elementy sa latwiejsze do nauki dla dzieci, a które trudne. Pomyslalam, ze taki skrypt kiedys ktos po mnie moglby wykorzystac do swojej pracy z dziecmi. Chcialabym miec kogos, kto móglby w przyszlosci kontynuowac moja prace. Mysle, ze warto, bo dzieci to wdzieczny temat zarówno dla pedagoga jak i dla zwyklego Polonusa ogladajacego popisy polskiej mlodziezy na scenie. Chcialabym tez, korzystajac z okazji, podziekowac redaktorom Echa Florydy, pp.Zielinskim, którzy zawsze z radoscia sledza nasze osiagniecia, sluza rada i pomoca i sa na kazdym naszym wystepie, a drogich Czytelników zachecic do czytania o dalszych losach naszej Wesolej 13 na lamach Echa.
Od Redkacji: Bedziemy sledzic wystepy polskiej mlodziezy, i prezentowac sylwetki Wesolej 13-tki, która ma obecnie 26 dzieci, a wiec niemal polowa to nowe twarze w zespole. Zyczymy im wspanialych chwil na scenie i niemniej wspanialej publicznosci oraz wsparcia nie tylko moralnego ale i materialnego od calej Polonii. Pamietajmy, ze "polskosc zaczyna sie od rodzinnego domu", od nas zalezy, jaki ten dom bedzie w przyszlosci.
Rozmawiala Joanna Zielinska